... by przedłużyć wrażenia z podróży do wnętrza książki...

Portret poety: William Carlos Williams



By  Kasia     20:09    Etykiety:,,,, 
… wielkie rzeczy zaczynają się od drobiazgów codziennego życia…

Kierowca autobusu Paterson o poezji myśli bezustannie. Prowadząc miejski autobus, słuchając rozmów pasażerów, wędrując po uliczkach miasta Paterson. Ma też zeszyt. W zeszycie spisuje wszystkie swoje obserwacje i refleksje w postaci wierszy. Pisze w pracy, zanim jego zmiana się rozpocznie, pisze niczym Frank O’Hara podczas swojej przerwy na lunch. Bez szaleństw i skrajnych emocji, za to pięknie i prosto o zwyczajnej codzienności. To portret poety oczami Jima Jarmuscha. Ten portret bardzo mi się podoba, bo właśnie tak wyobrażam sobie wspomnianego w filmie poetę Williama Carlosa Williamsa. Chociaż sam film o Williamsie nie jest, to wystarczy kilka jego wierszy, by znaleźć nić powiązań. Ba! A nawet całe sieci! 

Gra
Subtelny, mądry mózgu, rozsądniejszy ode mnie,
Jakimi podstępnymi sposobami udaje ci się
Pozostać bezczynnym? Poucz mnie, mistrzu.

William Carlos Williams niezbyt jest znany polskim czytelnikom. Po pierwsze dlatego, że poezję w Polsce czytają nieliczni, a po drugie długo był poetą nieobecnym w przekładzie na język polski. Jest to jednak obok Ezry Pounda i T.S. Eliota jeden z największych nowatorów poezji anglosaskiej XX w. Urodził się w 1883 roku w Rutherford, w stanie New Jersey. W jego żyłach płynęła krew angielska, baskijska, holenderska i żydowska. Dla podkreślenia swojego latynoskiego pochodzenia i zamazania nieco pospolitego nazwiska, zaczął używać drugiego imienia Carlos. W 1906 roku ukończył studia medyczne. Praktyka lekarska nie przeszkodziła mu jednak w rozwijaniu zainteresowań i kariery literackiej. Przeciwnie, to medycyna nauczyła go obserwacji i przenikliwego spojrzenia na świat. Czytając wiersze Williamsa nietrudno jest zauważyć, że czerpie on inspiracje z otoczenia.

William Carlos Williams, 1914
Czerwona taczka

Tak wiele zależy
od
czerwonej
taczki
lśniącej
po deszczu
obok białych
kurcząt

 Jego wiersze są jak obrazy. Przedstawiają rzeczywistość skupiając się na drobiazgach życia codziennego, dostrzegając piękno w brzydocie. Jego wiersze są jak listy. Pisane tylko dla jednej osoby - nie dla całego świata. Skromne, oszczędne w stylu, bezpośrednie i proste.
Pisał o śliwkach, które były w lodówce i czerwonych taczkach znajdujących się obok białych kurcząt…, o kocie wspinającym się po szafce kuchennej, zaniedbanych domach i zaśmieconych podwórkach, o trampie wygrzewającym się w słońcu i chwiejącym się na nogach pijaku. Opisywał ludzi, których spotykał błądząc po dzielnicach swojego miasteczka i zmieniające się pory roku, jak gdyby to były obrazki na widokówkach.


Chcę ci tylko powiedzieć
że zjadłem
śliwki
które były
w lodówce

i które zapewne
przeznaczyłaś
na śniadanie

Wybacz mi
były wyborne
takie słodkie
i takie zimne

William Carlos Williams ma oko do obserwacji otoczenia. Udowadnia, że życie jest poezją. Wystarczy nadać jej kształt w słowach. Na koniec mój ulubiony: spokojny i refleksyjny, na jesienne smutki.

          To są właśnie…

… te przygnębiające i ciemne tygodnie,
kiedy jałowość natury
dorównuje niedorzeczności ludzi.

Rok zanurza się głęboko w noc,
a serce zapada
głębiej od nocy

w przewiane pustkowie, gdzie nie ma
słońca i gwiazd, i osobliwe
światło, jakby światło myśli

zapala ciemny
ogień, wiruje
w chłodzie, wyjawia

nieświadomym przybyszom
odsłaniające się dziedziny
samotności – Nawet zjawa
łaknie uścisku – otchłań,
rozpacz – (Razem
skowyczą i jęczą) pośród

błyskawic i łoskotu wojny;
domy, gdzie zimno mieszkań
jest nie do wyobrażenia,

tłumy nieobecnych, których
kochaliśmy, puste łóżka, wilgotne
kanapy, opuszczone krzesła –

Niech wezmą je dokądś poza świadomość,
niech im pozwolą zakorzenić się
i rozrosnąć, nie bacząc na zawistne

oczy i uszy – dla siebie samych. Wszyscy
przychodzą drążyć ten sam podziemny chodnik.
Czy to tam jest związek najsłodszej

muzyki? Źródłem poezji, która mówi
na widok zatrzymanego zegara:
czyżby zatrzymał się zegar,

co wczoraj szedł tak dzielnie?
i słucha szmeru wody
w jeziorze skamieniałym.

 Polecam:

Spóźniony Śpiewak
William Carlos Williams
Biuro Literackie 2009
tłum. Julia Hartwig

Paterson
reż. Jim Jarmusch

Drogi Czytelniku!

Przede wszystkim cieszę się, że tu jesteś :) Kącik literacki to moje miejsce na dzielenie się wrażeniami z podróży do wnętrza książki. Jeśli i Ty miałeś/miałaś szczęście odbyć podobną wyprawę nie zapomnij wspomnieć o tym w komentarzu poniżej:) Z czasem książki rozpanoszą się po kąciku, a półki zaczną uginać się od ich ciężaru, dlatego mam nadzieję, że będziesz tu zaglądać. Zapraszam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz