... by przedłużyć wrażenia z podróży do wnętrza książki...

„Głosy Marrakeszu”, Elias Canetti



By  Kasia     15:58    Etykiety:,,, 
„W podróży akceptuje się wszystko, oburzenie zostaje w domu. Patrzy się, słucha, zachwyca się najstraszniejszymi rzeczami, bo są nowe.” 
 
- Elias Canetti, Głosy Marrakeszu  
  
                                                                                 
„Jego książka ma doskonałość i wiarygodność migawkowej fotografii”. W tym jednym zdaniu, Roberto Calasso, niezwykle trafnie określił styl noblisty Eliasa Canettiego. Czytanie „Głosów Marrakeszu” można przyrównać do oglądania albumu pełnego pięknych zdjęć z podróży. Na zdjęciach uchwycone są obrazy ludzi, zwierząt, miejsc w których znalazł się autor. Jest tu intymność i prywatność mieszkańców Maroka.

W 1954 roku, Elias Canetti towarzyszy angielskiej ekipie filmowej w Marrakeszu. Podróżując, pomija główne ulice miasta, zaszywając się w bocznych, ciasnych zaułkach, błądząc po dzielnicy żydowskiej mellah, odwiedzając pobliski targ. Fascynuje go zwykła codzienność jak kupno chleba na bazarze („Wybór chleba”), czy lot jaskółek nad dachami domów: Rabują podczas lotu, puste dachy wydają im się pewnie zdobytym krajem („Cisza domów i pustka dachów”). 

Interesują go ludzie: grupa niewidomych modląca się na ulicy, dzieci żebrzące w pobliżu restauracji, kobieta stojąca w oknie, mówiąca coś do siebie w niezrozumiałym dla niego języku. Melodia tego języka odurza go: Jej słowa płynęły jak ze źródła i zlewały się ze sobą; nigdy nie słyszałem pieszczotliwych słów w tym języku, ale czułem, że są właśnie takie. Największe znaczenie odgrywają tu drobne szczegóły, niby niewiele znaczące detale. Canetti pisze prosto i bardzo sugestywnie:

Na sukach pachnie korzeniami, jest chłodno i barwnie. Zapach, zawsze przyjemny, zmienia się stopniowo, zależnie od charakteru towarów. Nie ma nazw ani szyldów z cenami, nie ma oszklonych witryn. Wszystko, co na sprzedaż, leży na straganach. Nigdy nie wiadomo, ile coś będzie kosztowało, na towarach nie ma wypisanych cen, bo nie są stałe.

Jest dociekliwym obserwatorem,  ma czas, by niespiesznie poznać nowe miejsca, by się zatrzymać i utrwalić sobie te obrazy, dźwięki, zapachy. Błądzenie po Marrakeszu to dla niego bodziec do głębszej refleksji nad różnorodnością kulturową, nad ludźmi i ich wzajemnym stosunkiem do siebie, nad nędzą i ubóstwem.  Ujmująca jest ta jego szczerość i wrażliwość.  

Moja ocena: 4,5/6 


 Elias Canetti
Głosy Marrakeszu. Zapiski po podróży
Wyd. Słowo / Obraz Terytoria 2013
tłum. Maria Przybyłowska 

Drogi Czytelniku!

Przede wszystkim cieszę się, że tu jesteś :) Kącik literacki to moje miejsce na dzielenie się wrażeniami z podróży do wnętrza książki. Jeśli i Ty miałeś/miałaś szczęście odbyć podobną wyprawę nie zapomnij wspomnieć o tym w komentarzu poniżej:) Z czasem książki rozpanoszą się po kąciku, a półki zaczną uginać się od ich ciężaru, dlatego mam nadzieję, że będziesz tu zaglądać. Zapraszam!

2 komentarze:

  1. No, Żaba, to się nazywa wielki powrót :). Oczywiście nigdy nawet nie słyszałam o tej książce. A szkoda, bo to coś, co mogłabym przeczytać z przyjemnością. Aż się zdziwiłam, że to nie Noir sur Blanc jest wydawcą. To chyba lektura w ich stylu ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Widzisz, bo ja jestem jak bumerang. Zawsze wracam :) Książka jest cieniutka, na pewno chapniesz na raz, więc polecam, bo przyjemnie się podróżuje z Canettim. Bardzo poetycko :)

      Usuń