... by przedłużyć wrażenia z podróży do wnętrza książki...

„Ścieżki Północy”, Richard Flanagan



By  zabaa     22:10    Etykiety:,,,, 
„Śmierć nic tu nie znaczyła. Dorrigo pomyślał – chociaż walczył z tą refleksją jako ze zdradziecką formą litości – że jest w niej pewna ulga. Życie oznaczało walkę w przerażeniu i bólu, ale, powiedział sobie, trzeba żyć.”

- Richard Flanagan, Ścieżki Północy


Nagrodzoną Bookerem w 2014 roku powieść „Ścieżki Północy”, Richard Flanagan zadedykował: Dla więźnia san byaku san jū go (335). Tym więźniem okazał się ojciec australijskiego pisarza, który przeżył piekło japońskiego obozu w czasie II wojny światowej. Wzięci do niewoli żołnierze byli wykorzystywani przy budowie Kolei Śmierci – 415 kilometrowej linii łączącej Tajlandię z Birmą. Ten nieprawdopodobny i niewykonalny projekt zebrał żniwo w postaci ponad 100 tysięcy ofiar. Historia ocalałego ojca zainspirowała Flanagana do napisania niezwykle poruszającej i wstrząsającej opowieści wojennej.  W niej pragnie on ocalić pamięć o zagładzie własnego narodu, o umarłych, a także przypomnieć o niedawnej obecności  tych, po których nie został nawet ślad.

Wyobraźcie sobie niewielką miejscowość w samym środku dżungli i niezwykle trudny klimat. Tam Japońscy okupanci zorganizowali obóz dla alianckich jeńców, zmuszając ich do pracy ponad siły. To tam maltretowani robotnicy karczowali dżunglę, kładli trakcje kolejowe, budowali mosty. To tam ludzkie mięśnie zastępowały ciężki sprzęt, a prymitywne warunki życia w połączeniu z bezustannym niedożywieniem prowadziły do zupełnego wyniszczenia organizmu. To tam główny bohater, Dorrigo Evans, codziennie toczy walkę o życie swoich towarzyszy.  

Młody chirurg pozbawiony jest niezbędnych mu lekarstw, oraz wyposażenia medycznego, które pozwoliłoby przynieść konającym chociaż odrobinę ulgi w najgorszych i najbardziej bolesnych momentach. Prowizoryczna sala operacyjna wygląda jak plac zabaw zbudowany przez dzieci: na wyposażeniu są puszki po konserwach, puste butelki, kradzione Japończykom noże i kable silników. To właśnie w tak prymitywnych warunkach zostały przeprowadzane zabiegi na chorych. Wszędzie dokoła tylko brud i smród rozkładających się ciał.

Z tej powieści aż bije cierpienie. Wychudzone postaci straszą spomiędzy jej stronic, a okrucieństwo japońskich i koreańskich okupantów nie zna granic. Chyba jeszcze nigdy żadna książka mnie tak nie zabolała. Sądzę, że siła przekazu tkwi w niezwykle szczegółowych i dosadnych opisach życia w obozie jenieckim. Niektóre brutalne fragmenty wręcz ściskają za gardło. Ponadto, w tę tragiczną opowieść, autor wplótł historię miłosną, która być może nie spotka się z przychylnym okiem niektórych czytelników; jest jednak dla całej powieści kluczowym elementem. Wątek ten, nie tylko, zakorzeniony jest w prawdziwej historii pewnego Łotysza, ale to właśnie on zapoczątkował pracę nad "Ścieżkami Północy".

Tytuł Flanagan zaczerpnął od żyjącego w XVII w. poety Bashō Matsuo, któremu zawdzięczamy powstanie haiku. Ścieżki Północy to poetycki dziennik z podróży. Bashō wyruszył z miejsca gdzie dziś znajduje się Tokio, na północ przez góry, kontemplując piękno krajobrazu. Mimo to, jego droga naznaczona była momentami okropnej samotności. Podróżował bez żadnego celu, czy przyczyny w myśl trywialnego przysłowia, że życie jest podróżą. Bez względu na to, czy ta podróż ma jakieś głębsze znaczenie, lub w ogóle jakiekolwiek znaczenie – musimy ją odbyć. 

I tu rodzi się pytanie, a także nawiązanie do myśli głównego bohatera - Dorriga. Jaki sens ma życie w cierpieniu i poniżeniu? Jaki sens ma życie człowieka, który przetrwał okropieństwa wojny? Człowieka biernego, przybitego, pogrążonego w marazmie, skrzywdzonego. (Życie oznaczało walkę w przerażeniu i bólu, ale, powiedział sobie, trzeba żyć). Powieść Flanagana zmusza do głębokich refleksji na temat wartości, oraz istoty ludzkiego życia. Jest to również wzruszająca i wstrząsająca historia. Każde słowo, zdanie, obraz wydeptują sobie ścieżkę do naszej pamięci. Zapadają tam na długo, tak samo jak emocje, które nie stygną jeszcze długo po odłożeniu jej na półkę. Naprawdę niezwykle dobra książka. 

Moja ocena: 6/6


Richard Flanagan
Ścieżki Północy
Wydawnictwo Literackie 2015
tłum. Maciej Świerkocki

Słówko od Żaby

Drogi Czytelniku! Przede wszystkim cieszę się, że tu jesteś :) Kącik literacki to moje miejsce na dzielenie się wrażeniami z podróży do wnętrza książki. Jeśli i Ty miałeś/miałaś szczęście odbyć podobną wyprawę nie zapomnij wspomnieć o tym w komentarzu poniżej:) Z czasem książki rozpanoszą się po kąciku, a półki zaczną uginać się od ich ciężaru, dlatego mam nadzieję, że będziesz tu zaglądać. Zapraszam!

4 komentarze:

  1. Wiele dobrego czytam o książce. To jedna z pozycji, którą chciałabym poznać w tym roku:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Słuchałam o tej książce audycji w radiu, recenzje w internecie też są zachęcające, więc pewnie wkrótce ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam ją w planach czytelniczych, tylko jakoś ciągle co innego wysuwa się na pierwszy plan.

    OdpowiedzUsuń
  4. Doskonala, wprost powalajaca na kolana- moim zdaniem oczywiscie.

    OdpowiedzUsuń