... by przedłużyć wrażenia z podróży do wnętrza książki...

„Sońka”, Ignacy Karpowicz



By  Kasia     00:10    Etykiety:,,, 
„… twarz Soni bowiem to jest twarz naprawdę, takich twarzy życie już nie lepi, takich twarzy się nie widuje. Bo twarz Soni zstąpiła z ikony: brązowa, czerstwa, popękana, bez znaczenia i kłamstwa, ale też mocna z jaśniejszymi liniami zmarszczek (…) Bo twarz Soni to twarz po prostu: widać, że coś przeżyła, widać, że coś marzyła…”
- Ignacy Karpowicz, Sońka


Ten kto tu zagląda i podczytuje, kto już miał okazję troszeczkę zaznajomić się ze mną, ten wie jak bardzo sobie cenię piękne opowieści pełne emocji i pasji, takie które w jakiś sposób poruszą moje serducho. Na półkę do Kącika trafiła właśnie jeszcze jedna niesamowita książka - oszczędna objętościowo, jednak zawierająca ogromną ilość przesłań, pozwalająca na różne interpretacje, napisana niezwykle ciekawie i oryginalnie. „Sońka” Ignacego Karpowicza zachwyca, czaruje, budzi uznanie. To taki brylancik polskiej literatury.

Ziarenko pomysłu na tę opowieść zasiał w Karpowiczu jego wuj, Leon Tarasewicz, opowiadając „o takiej jednej ze wsi, co to miała romans z Niemcem”. Do spotkania „prawdziwej Sońki” z pisarzem nigdy nie doszło, ale na kartach powieści Karpowicz zobrazował jak by takie spotkanie mogło wyglądać. Igor, reżyser teatralny z Warszawy przypadkowo zostaje gościem Sonii Białej, Sonii Kulawej, ostatniej z rodu Sonii z Królowego Stojła. Kobieta zapraszając go  w swe skromne progi na kubek mleka już wie, że to „anioł śmierci” przybył, aby wysłuchać jej ostatniej historii.

Igor to postać, którą przyznaję chętnie wymazałabym ze stron tej książki. W Igoru jest coś drażniącego, coś co nie pasuje do obrazu Sońki i jej chaty z psem Borbus Dwunastą i kotem Jozikiem Pasterzem Myszy. Ale wiem, że tak miało być. Igor nie ma tam pasować, Igor pojawia się tam, by wysłuchać opowieści, która gdyby nie on pewnie nigdy nie ujrzałaby światła dziennego. Teraz wiem, że dzięki Igorowi ja też nie siedziałabym w zatęchłej chacie, w podlaskiej wiosce o której świat zapomniał.

Dawno, dawno temu, jeszcze za czasów II wojny światowej, Sońka oddała swoje serce niemieckiemu oficerowi Joachimowi. Oddała serce i całą siebie, bo tak potężne uczucie ich połączyło, pomimo wszelkich dzielących ich różnic, pomimo bariery językowej, pomimo wszystkiego. Sońka została wykluczona z lokalnej społeczności, za „bratanie się z wrogiem”, a i tak już nie miała w życiu lekko. Wychowywała się bez matki, za to z okrutnym, brutalnym ojcem i bezdusznymi braćmi. Po odejściu Joachima, życie Sońki straciło barwy i smak, jej życie praktycznie dobiegło końca.

Zabierając się za „Sońkę” spodziewałam się historii o nieszczęśliwej miłości, zakazanej, gwałtownej, niepewnej, być może niespełnionej. I fabuła faktycznie kręci się wokół tego tematu, ale zaskoczyło mnie mocno jak dużo ta maciupka książeczka ma jeszcze do zaoferowania. Przede wszystkim jest ciekawie skonstruowana. Historię Sońki poznajemy nie tylko przysłuchując się jej głosowi, ale także poznając myśli Igora. W jego głowie już powstaje scenariusz sztuki. Samą Sońkę poznajemy również wsłuchując się w głosy domowych zwierząt. Świetnym zabiegiem jest również wplecenie do tekstu wschodniego dialektu. Nie za dużo, żeby nie utrudniać czytelnikowi odbioru lektury, ale tak w sam raz, by przybliżyć egzotykę świata z pogranicza: „Ja prapała. Prapała.”

„Sońka” jest również niestety pełna okrucieństwa. I to okrucieństwa dokonanego przez jej pobratymców. Niejednokrotnie nasunęło mi to na myśl „Malowanego ptaka” Kosińskiego. Czytając „Sońkę” nie sposób pozostać obojętnym, czy też niezaangażowanym. Ta mikropowieść jest niezwykle hipnotyzująca, pozostawia z uczuciem głębokiej melancholii. I tak, to prawda, że o „Sońce” potem nie da się długo zapomnieć. 

Moja ocena: 6/6


Ignacy Karpowicz
Sońka
Wydawnictwo Literackie 2014

Drogi Czytelniku!

Przede wszystkim cieszę się, że tu jesteś :) Kącik literacki to moje miejsce na dzielenie się wrażeniami z podróży do wnętrza książki. Jeśli i Ty miałeś/miałaś szczęście odbyć podobną wyprawę nie zapomnij wspomnieć o tym w komentarzu poniżej:) Z czasem książki rozpanoszą się po kąciku, a półki zaczną uginać się od ich ciężaru, dlatego mam nadzieję, że będziesz tu zaglądać. Zapraszam!

11 komentarzy:

  1. Postać Igora zapewne ma drażnić. Ale dzięki niemu autor w jakiś sposób zaszyfrował misję pisarza i literatury... Na mnie również książka wywarła wielkie wrażenie. A klimatyczna fotografia - wyśmienicie oddaje klimat. Świetny pomysł:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już do Ciebie lecę poczytać o Twoim odbiorze Sońki :D A fotografie zawsze się staram jakoś tak wybierać, żeby oddawały klimat przeczytanej książki, zazwyczaj się decyduję na tę przy której stwierdzę, że właśnie tak to sobie wyobrażałam.

      Usuń
  2. Już tyle dobrego naczytałam się o tej książce, że po prostu muszę ją w końcu poznać. Jestem ciekawa jakie wrażenie na mnie zrobi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, też się sama nasłuchałam zanim sięgnęłam i miłe jest to, że mnie "Sońka" nie rozczarowała, a raczej zaskoczyła pod wieloma względami. Kawał naprawdę dobrej prozy! Polecam :)

      Usuń
  3. "Ości" Karpowicza mnie zachwyciły. Widzę, że i "Sońka" ma na to spore szanse.

    Na marginesie - podoba mi się blog i dobór książkowy, bedę zagłądał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ciekawa jestem czy mnie "ości" też zachwycą. Właściwie dopiero teraz z większą dozą ufności zaczynam przyglądać się twórczości Karpowicza i już wiem, że na "Sońce" nie poprzestanę.

      Na marginesie - dziękuję. Również widzę duży potencjał u Ciebie i też mi się podoba. Chyba się dogadamy ;)

      Usuń
  4. Niezbyt często oceniam książki tak wysoko, ale tej postawiłam dokładnie taką samą ocenę jak Ty. Biorąc ją do ręki i patrząc na subtelną okładkę, totalnie nie spodziewałam się takiego ogromnego ładunku emocjonalnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda... też byłam ogromnie zaskoczona. Pozytywnie, rzecz jasna. Mała Wielka książka.

      Usuń
  5. Dużo w tej książce było kreowaniu mitu, o przetwarzaniu życia na "historię", na "opowieść". Historia jednoczęście wciągała, ale za każdym razem gdy miałam się emocjonalne zaangażować Igor/Ignacy przypominał mi że całą sztuka i literatura to właśnie wykalkulowane granie na emocjach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do postaci Igora to sama też mam mieszane uczucia. Z jednej strony ciekawy element powieści, wprowadza oryginalność, zderzenie się dwóch światów, z drugiej strony też bezustannie mi przeszkadzał we wczuwaniu się w historię Sońki...

      Usuń
  6. Uwielbiam takie pozycje, które dają pole do popisu w zakresie interpretacji. Choć nie słyszałam o tej pozycji, nie wątpię, że jest zlepek wielu tematów, ale najbardziej zachwyciłabym się tym głównym o zakazanej miłości. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń