... by przedłużyć wrażenia z podróży do wnętrza książki...

„Kobiety”, Charles Bukowski



By  Kasia     14:02    Etykiety:,, 
Niejeden porządny facet wylądował przez kobietę pod mostem.

-  Charles Bukowski, Kobiety


Charles Bukowski posiada prawdziwy talent do zadziwiania i szokowania. Pamiętam swoje pierwsze spotkanie z twórczością pisarza parę lat temu. Czytałam „Na południe od nigdzie” i nie mogłam się nadziwić jak trafne spostrzeżenia ma autor na temat życia, jak prosto i szczerze do bólu je przekazuje i w jak cudownie krótki sposób potrafi naszkicować ciekawą scenę. Jednak tym razem, podczas lektury „Kobiet”, moje uczucia zmieniały się jak chorągiewka na wietrze. I to z taką częstotliwością jak gdyby między stronami książki hulała jakaś porządna wichura. Bezustannie zachodziłam w głowę co ten stary świntuch chce właściwie przekazać?

Los Angeles, California. Lata 70. XX wieku. Henry Chinaski, swoją twórczością podbija serca (pff! żeby tylko serca) swoich czytelników. A raczej czytelniczek, które pchają się do niego drzwiami i oknami. Telefon ciągle dzwoni, a skrzynka jest ciągle pełna listów od wielbicielek. A Chinaski nigdy nie odmawia dobrej zabawie. Dwie rzeczy, które są mu potrzebne do życia niczym powietrze, to pełna butelka i naga kobieta.  

Taki to właśnie portret jednego z ulubionych bohaterów literackich wyciągnęłam z „Kobiet”. Człowieka do granic zepsutego i nie wypierającego się tego. A przynajmniej na takiego się kreuje i tak o sobie myśli Chinaski. W gruncie rzeczy, pod tym pancerzem ordynarności, Henry jest dobrym i wrażliwym człowiekiem. Jest odludkiem, ale jak każdy szuka odrobiny miłości i ciepła - niestety jedynie w ramionach kobiet upadłych. Kiedy jakimś cudem uda mu się poznać zwyczajną kobietę, z miejsca uznaje, że jest dla niego za dobra i że na nią nie zasługuje.

Czytając „Kobiety” czytelnik musi cierpliwie przebrnąć przez szereg odpychających wybranek Henry’ego, zaglądając im na zmianę do sypialni, albo do kieliszka. I to właśnie podczas takiego podpatrywania krzywiłam się najbardziej, bo proza Bukowskiego obdarta jest z jakiejkolwiek subtelności, a „Kobiety” wręcz zakrawają o pornografię. Najjaśniejszym promyczkiem w całym tym łańcuchu nieprzyzwoitości, okazała się dla mnie postać Lydii. Lydii, jako jedynej z partnerek Chinaskiego, można by śmiało poświęcić osobną książkę. Lydia to chodzący obłęd, to chodzące szaleństwo; jest w stanie wywęszyć każdą inną kobietę, która zaledwie zbliży się do jej ukochanego i dać jej taką lekcję życia, że ta druga natychmiast zapomni co to seks.

Gdzieś pomiędzy jedną kobietą zaciągniętą do łóżka, a inną już rozbierającą się w łazience pisarza, zdarzało się czasem przysłuchać  jakiejś błyskotliwej rozmowie na temat życia i ludzi. I jak zawsze u Bukowskiego takie refleksje wypadają bezbłędnie, często chwytają za serce i są w stanie zasiać ziarnko współczucia dla tego zapijaczonego drania:

„Nalałem następny kieliszek wina. Nie mogłem pojąć, co się stało z moim życiem. Prysł gdzieś wyrafinowany smak, światowe obycie, szczelna skorupa ochronna. Straciłem poczucie humoru w obliczu problemów innych ludzi. Pragnąłem je teraz odzyskać. Chciałem, żeby wszystko szło mi jak z płatka. Ale wiedziałem jednocześnie, że nie da się tego tak łatwo osiągnąć, przynajmniej nie od razu. Pisane mi było poczucie winy i bezradności.”

 „Kobiety” to słodko-gorzka opowieść o życiu Chinaskiego, czyli właściwie Bukowskiego. Nie każdemu pasuje forma jego twórczości, język, tematyka. Bo Bukowski nigdy nie sili się na nic. Opisuje rzeczywistość taką jaka jest, momentami naprawdę zabawnie, językiem prostym, dosadnym, często wulgarnym. Ale nie da się ukryć, że powieść, pomimo tych absurdalnych, dowcipnych i kontrowersyjnych fragmentów niesie ze sobą falę smutku.


* Za możliwość poznania kobiet starego świntucha dziękuję Panu Jankowi oraz Oficynie Literackiej Noir Sur Blanc.


Moja ocena: 4/6


Charles Bukowski
Kobiety
Noir Sur Blanc 2014
Tłum. Lesław Ludwig 

Drogi Czytelniku!

Przede wszystkim cieszę się, że tu jesteś :) Kącik literacki to moje miejsce na dzielenie się wrażeniami z podróży do wnętrza książki. Jeśli i Ty miałeś/miałaś szczęście odbyć podobną wyprawę nie zapomnij wspomnieć o tym w komentarzu poniżej:) Z czasem książki rozpanoszą się po kąciku, a półki zaczną uginać się od ich ciężaru, dlatego mam nadzieję, że będziesz tu zaglądać. Zapraszam!

11 komentarzy:

  1. "Stary świntuch";) Nie znam jeszcze autora. Na razie znam tylko ze słyszenia famę o jego legendzie. Oczywiście czas zmierzyć się z nim i jego książkami osobiście...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! No proszę! W takim razie polecam nie zaczynać od "Kobiet" :D Wydaje mi się, że jakieś opowiadania na początek byłyby najlepszym wyjściem... tak żeby się oswoić trochę ze stylem Bukowskiego. Wtedy mając już w głowie jakiś obraz pisarza można inaczej odebrać "Kobiety" niż kiedy się tej opinii o nim nie ma. Wtedy można przypuszczać, że ta książka jest tylko o jednym i o niczym więcej. Zresztą rozpoczynając z "Kobietami" to tak... z grubej rury by było :)

      Usuń
    2. Od „Listonosza” proponuję zacząć, albo od „Szmiry”. I ponoć „Z szynką raz” jest super :). Opowiadania, te z tomu „Najpiękniejsza dziewczyna w mieście”, są fenomenalne, ale też dosyć szokujące, takie raczej do zmierzenia się już po zaimpregnowaniu się jakąś bardziej lekkostrawną książką Bukowskiego.

      Ja też zaczynałam od „Kobiet”, i miałam podobne wrażenia. Niesmak był o tyle większy, że to był audiobook, a kobiece partie w wykonaniu Andrzeja Blumenfelda zdecydowanie nie brzmiały dobrze ;). Na szczęście Bukowski zaintrygował mnie na tle, że dałam mu drugą szansę. Gdybym tego nie zrobiła, popełniłabym prawdopodobnie największy błąd w całym moim czytelniczym żywocie. Polecam więc Żabko drążyć dalej :).

      Usuń
    3. Pewnie, że będę :D Mam też na uwadze właśnie te opowiadania. Tym razem bym chciała się zabrać za "Najpiękniejszą..." właśnie albo za "Kłopoty to męska specjalność". Bo jakoś tak w opowiadaniach mi mimo wszystko najbardziej podpasował :)

      Usuń
  2. "Kłopoty..." polecam. Niektóre absurdy co jakiś czas do mnie wracają i przez chwilę bawią, a że to opowiadania, więc można sobie ten poziom szoku dawkować (:
    (i jeszcze gratuluję i bardzo się cieszę!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. (a ja bardzo dziękuję i też się cieszę!)

      Usuń
  3. Dziękuję za porady, wezmę do serca:)
    Podaję przy okazji link do odpowiedzi i przepraszam, że tyle mi zeszło...
    http://ksiazkioli.blogspot.com/2015/09/liebster-blog-award.html
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. "Z szynką raz!" jest naprawdę świetne, polecam!
    A wspomniany cytat mógłby również brzmieć tak: niejedna porządna kobieta wylądowała przez faceta pod mostem ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eeej! Właśnie chciałam to napisać! "A niejedna porządna kobieta wylądowała przez Chinaskiego w rynsztoku", ale sobie potem pomyślałam, za mało tam porządnych kobiet. I nie napisałam :D A "Z szynką raz!" już czytałam, też lubię :)

      Usuń
  5. ja swoją "przygodę" z Bukowskim zaczęłam niestety właśnie od kobiet, i niestety tak mnie zraził do siebie tym, w mojej opinii, wątpliwej klasy utworem, że nie mam ochoty czytać niczego innego co wyszło spod jego pióra...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no... przyznaję. To bardzo męski typ literatury ;)

      Usuń