... by przedłużyć wrażenia z podróży do wnętrza książki...

„Morze”, John Banville



By  zabaa     23:36    Etykiety:,,, 
Odjechali bogowie odjechali, w dniu osobliwego przypływu. Przez cały ranek wody w zatoce nabrzmiewały pod mlecznym niebem, wznosząc się na niesłychaną wysokość, a małe fale, raczkując, pełzły po spierzchniętym piasku, który od lat, prócz deszczu, nie zaznał wilgoci, i omywały obrzeża wydm.

- John Banville, Morze


 Gdzieś zetknęłam się z opinią, że powieści Johna Banville’a w swojej kompozycji i stylu przypominają barokowe katedry: olśniewające i misternie rzeźbione, czasem jednak potrafią przytłoczyć zwykłego turystę. Cieszę się zatem, że nie jestem zwykłą turystką. Zwiedzając świat książki cenię sobie również piękno i bogactwo języka, czy też spokojną, refleksyjną narrację. I to właśnie odnalazłam w banvillowskim „Morzu”, za które w 2005 r. autor otrzymał nagrodę Bookera.

Przedstawiona historia może się z początku wydać banalna. Podkreślam – z początku. Przytłoczony żalem i gniewem po stracie ukochanej żony, Max nie jest w stanie dłużej wytrzymać w tych samych czterech ścianach, w których żył przez lata z Anną. Postanawia więc udać się do uroczej, nadmorskiej wioski Ballyless w Irlandii, gdzie kiedyś spędzał wakacje z rodzicami. Za Maxem podążam ja, z moją nigdy nie słabnącą miłością do morza, chociaż już wiem, że nie będzie to wakacyjna, radosna podróż. Zatrzymaliśmy się w „Domu pod Cedrami”: on, by zagłębić się w morzu wspomnień, ja: by to morze przepłynąć.

Max jako przewodnik po swojej przeszłości nie wytycza łatwych tras; skacze z wspomnienia na wspomnienie, swoją opowieść układa jak mozaikę. Wspomina dzień kiedy poznał Annę, lata spędzone razem, problemy z jakimi się borykali. Wspomina także ten dzień, w którym padł wyrok śmierci na ukochaną żonę: rozpoznanie – rak. Czytając miałam wrażenie, że płynę strumieniem świadomości głównego bohatera, nie wiedząc zupełnie w którą stronę porwie mnie teraz nurt. Max, początkowo niezrozumiale dla mnie, nie dając żadnego znaku, przechodzi do innych wydarzeń z przeszłości, do lat swojej młodości, trudnych kontaktów z rodzicami i tego lata, kiedy poznał enigmatyczną rodzinę Grace’ów. To dzięki nim otrzymał swoją pierwszą w życiu lekcję na temat miłości i śmierci.

Bo o tym właśnie jest ta powieść: o miłości i cierpieniu, o przemijaniu i śmierci. Autor snuje refleksje na temat zmienności, kruchości i niedoskonałości życia, kreując świat Maxa jako ponury, rakowaty, niebezpieczny i chyba mało istotny. Ale pomimo tak trudnej tematyki, pomimo smutku i melancholii, która wypływa w końcu ze stron „Morza”, warto jest poznać tę historię. Jej piękno tkwi również w szczegółach, w złożonej osobowości bohatera i w niebanalnym przedstawieniu wydarzeń. Banville słowami maluje obrazy w tej książce, przedstawia melancholijne krajobrazy pamięci bohatera. Tak naprawdę to dopiero kiedy dopłyniemy do ostatnich stron, zaczynamy doceniać całą architekturę tej powieści. „Morzem” należy się rozkoszować pomału, aby je w pełni docenić.

Moja ocena: 4,5/6


John Banville
Morze
Wydawnictwo ZNAK 2007
tłum. Jerzy Jarniewicz

Słówko od Żaby

Drogi Czytelniku! Przede wszystkim cieszę się, że tu jesteś :) Kącik literacki to moje miejsce na dzielenie się wrażeniami z podróży do wnętrza książki. Jeśli i Ty miałeś/miałaś szczęście odbyć podobną wyprawę nie zapomnij wspomnieć o tym w komentarzu poniżej:) Z czasem książki rozpanoszą się po kąciku, a półki zaczną uginać się od ich ciężaru, dlatego mam nadzieję, że będziesz tu zaglądać. Zapraszam!

2 komentarze:

  1. Musiałabym wrócić do tego tytułu - czytałam, ale za młoda byłam, inne lektury mnie zachwycały. Nie mówię, że teraz "Morze" mnie porwie, ale wiele książek odkrywam po latach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, wiem dobrze co masz na myśli. Banvilla trzeba czytać w odpowiednim momencie życia, aby móc go w pełni docenić. Mnie zauroczył totalnie. Już pierwsze zdanie "Odjechali bogowie odjechali...", czysta poezja w prozie. A pamiętam, kiedy czytałam i do mnie dotarło co skrywa to zdanie jak już poznałam zakończenie książki... Piękne!

      Usuń