... by przedłużyć wrażenia z podróży do wnętrza książki...

„A hipopotamy żywcem się ugotowały”, William S. Burroughs, Jack Kerouac



By  zabaa     12:49    Etykiety:,,, 
Rozpoznałem głos Phillipa, więc otworzyłem drzwi. Szybko wślizgnął się do środka. 
― Masz ― powiedział. ― Weź sobie ostatniego papierosa.
Wyciągnął poplamioną krwią paczkę lucky strike’ów. Został w niej jeden papieros.
― Właśnie zabiłem Ala i zrzuciłem jego ciało z dachu magazynu.
Wziąłem papierosa, ale nie włożyłem do ust.
Usiadłem na kanapie i gestem wskazałem Phillowi fotel naprzeciwko.
― Siadaj i wszystko mi opowiedz ― poleciłem.

- William S. Burroughs, Jack Kerouac,
A hipopotamy żywcem się ugotowały
 William S. Burroughs, Jack Kerouac

Co byście zrobili, gdyby pewnego dnia znajomy zapukałby do waszych drzwi wyznając, że właśnie kogoś zamordował? Czy zaprosilibyście go w swoje progi, aby spokojnie przedyskutować sprawę, podczas gdy krople krwi spływałyby jeszcze z jego palców? Zaproponowalibyście kawę (a może coś mocniejszego), by uspokoić skołatane nerwy? A może niezwłocznie zawiadomilibyście policję, bo tak powinien postąpić przykładny obywatel?

W takiej właśnie sytuacji znalazł się pewnego sierpniowego dnia 1944 roku William S. Burroughs, gdy 19-letni Lucien Carr pojawił się u jego drzwi z wyznaniem, że właśnie pozbył się swojego prześladowcy, Davida Kammerera. Kamerrer miał 33 lata i już od ponad 5 lat obsesyjnie podążał za Lucienem przez wszystkie stany Ameryki. I chociaż dużo czasu spędzili razem, pijąc i rozmawiając niczym przyjaciele, David wprowadził w życie młodziutkiego Luciena prawdziwy zamęt i niepokój. Nie mogąc się pozbyć swojego dręczyciela, Lucien zaatakował go nożem, po czym w akcie paniki wypełnił jego kieszenie  kamieniami i rzucił ciało w otchłań rzeki Hudson. Kolejną osobą, która dowiedziała się o morderstwie, był Jack Kerouac. Obaj z Burroughsem zachowali  wiedzę o zabójstwie w tajemnicy, co skończyło się dla nich aresztem. Z czasem jednak sekret ujrzał światło dzienne w postaci sfabularyzowanej powieści „A hipopotamy żywcem się ugotowały”.

Williama S. Burroughsa i Jacka Kerouaca chyba przedstawiać nie muszę. Nawet jeśli ktoś nie czytał „Ćpuna”, albo „W drodze” to i tak pewnie z nazwiskami najsłynniejszych beatników miał okazję się zaznajomić. W 1945 roku napisali wspólnie powieść, zainspirowaną wydarzeniami tamtej okrutnej sierpniowej nocy. Książka podzielona jest na osiemnaście rozdziałów pisanych naprzemiennie, z dwóch perspektyw – Willa Dennisona i Mike’a Ryko. Co ciekawe, powieść jedynie marginalnie porusza wątek samej zbrodni, przedstawiając realistyczny obraz życia w Nowym Jorku na początku lat 40. XX wieku i „narodziny” beatników. „A hipopotamy…” to historia opowiadająca o ludziach młodych i zbuntowanych, którzy zrobią wszystko, by w swym życiu poczuć wolność i szaleństwo. Oddając się bezustannie narkotycznym, alkoholowym i seksualnym ekscesom, próbują podążać własną, wybraną przez siebie drogą, sprzeciwiając się konsumpcjonizmowi społeczeństwa i unifikacji jednostki.  

Lucien Carr, Jack Kerouac, Allen Ginsberg, William S. Burroughs

Nie jest to kunsztownie napisane dzieło literackie, a raczej wczesna próba talentu obu pisarzy. Pisarzy, którzy nie odnaleźli jeszcze swojego głosu w świecie literatury  (być może to właśnie dlatego powieść początkowo została odrzucona przez wydawców, a trafiła do rąk czytelników dopiero wiele lat później). Mimo to uważam, że stanowi ważną pozycję w literaturze dla wszystkich fanów Beat Generation. Rzuca ona bowiem światło na Luciena Carra, który połączył młodych artystów i zainspirował do stworzenia nowego nurtu w literaturze i kulturze. Dla uzupełnienia wiedzy po lekturze polecam film Na śmierć i życie (Kill your darlings) w reżyserii Johna Krokidasa, jako że książka całkowicie pomija wątek Allena Ginsberga, który również odegrał ważną rolę w tej historii.
Moja ocena: 3/6


William S. Burroughs, Jack Kerouac
A hipopotamy żywcem się ugotowały
Wydawnictwo Czarne 2014
tłum. Ewa Gróczyńska

Słówko od Żaby

Drogi Czytelniku! Przede wszystkim cieszę się, że tu jesteś :) Kącik literacki to moje miejsce na dzielenie się wrażeniami z podróży do wnętrza książki. Jeśli i Ty miałeś/miałaś szczęście odbyć podobną wyprawę nie zapomnij wspomnieć o tym w komentarzu poniżej:) Z czasem książki rozpanoszą się po kąciku, a półki zaczną uginać się od ich ciężaru, dlatego mam nadzieję, że będziesz tu zaglądać. Zapraszam!

6 komentarzy:

  1. O, właśnie niedawno oglądałam „Kill your darlings” – zupełnie bez przygotowania, nie miałam pojęcia, o co chodzi w historii, siostra wybierała film, a ja przystałam, jak tylko usłyszałam, że Ginsberg i Kerouac (choć trochę się obawiałam, że Ginsberg o twarzy Harry'ego Pottera to nie będzie to) – i mocno mnie poruszył. Zainteresowała mnie w ogóle postać Carra, o którym wcześniej nie wiedziałam nic. Kolejność będzie więc w moim przypadku trochę zaburzona, ale chętnie „Hipopotamy” przeczytam. Znasz w ogóle książki Burroughsa? Możesz którąś szczególnie polecić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja Ci powiem, że miałam identyczną kolejność. Najpierw film kilka miesięcy temu i uważam, że w porównaniu do książki jest lepszy. Znaczy mocniejszy. W książce niestety czuć, że jeszcze nieopierzeni autorzy pisali. Chcę jeszcze obejrzeć Skowyt z Jamesem Franco w roli Ginsberga,bo dla mnie też Daniel Radcliffe już zawsze i na zawsze pozostanie Harrym Potterem (chociaż uważam, że dobrze gra również w innych filmach). Co do książek Burroughsa, to niestety jeszcze nie czytałam i mam dylemat czy zacząć od Nagiego Lunchu czy od Ćpuna... ale chyba wybiorę Ćpuna. A potem możemy sobie urządzić kółko dyskusyjne :D

      Usuń
    2. Też się właśnie do „Skowytu” przymierzam, już nawet mam, ale jakoś nie było czasu i okazji jeszcze, żeby wreszcie obejrzeć. A w ogóle to mam dużo podziwu i szacunku do Franco że tak się inspiruje literacko jako reżyser: McCarthy, Faulkner, teraz coś kręci o Bukowskim...

      Ja się jakoś bardziej skłaniam ku „Nagiemu lunchowi” na pierwszy rzut. Więc najwyżej zrobimy wymianę opinii :) A potem kółko! :)

      Usuń
    3. Rozpoczynanie od "Nagiego lunchu" może być skokiem na głęboką wodę. Warto wcześniej poczytać więcej o autorze i kulisach powstawania dzieła.

      Usuń
  2. Dziewczyny, nie jest żaden fan bitników, ale "Skowyt" z Franco jest rewelacyjny. Od początku do końca oglądałam jak zahipnotyzowana. Musicie obejrzeć. O książce się nie wypowiadam, bo nie czytałam. Bliski jest mi jedynie Ginsberg.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz! No to dzięki za polecenie, teraz już na pewno szybciej zobaczę ;)

      Usuń