... by przedłużyć wrażenia z podróży do wnętrza książki...

„Dziwne losy Jane Eyre”, Charlotte Brontë



By  zabaa     21:28    Etykiety:,,, 
„Szaleństwo popełnia kobieta pozwalając, aby w jej sercu rozpaliła się miłość tajemna, która, nie odwzajemniona i nieznana, pochłonie jej życie, a odkryta i odwzajemniona, musi ją jak błędny ognik zaprowadzić na bagniste pustkowie, skąd nie ma powrotu.”

- Charlotte Brontë, Dziwne losy Jane Eyre



Po raz kolejny dałam się zatopić w klasycznej powieści o poszukiwaniu miłości. I po raz kolejny dałam się oczarować niesamowitym klimatem wiktoriańskiej Anglii: deszczowym, mglistym krajobrazom, groźnej scenerii wrzosowisk, posępnemu urokowi ogromnych rezydencji. Czytając „Dziwne losy Jane Eyre” autorstwa Charlotte Brontë, razem z główną bohaterką powieści, cierpliwie odkrywałam prawdę o niej samej, o tym co skrywa jej serce. Towarzyszyłam jej w trudnej i krętej drodze przez życie – od dzieciństwa po dorosłość – poznając przy tym wszelkie problemy, smutki i tęsknoty. I wierzcie mi, Jane Eyre miała ich niemało.

Swoją historię, Jane zaczyna opowiadać w pewien wietrzny i pochmurny dzień, kiedy jest jeszcze dzieckiem. Po śmierci rodziców zmuszona została zamieszkać w rezydencji swojej ciotki Sary Reed, która podobnie jak trójka jej dzieci nie znosi Jane i wykorzystuje każdą możliwą okazję do poniżenia dziewczynki. Pozbawione miłości dziecko, często zaszywa się za zasłonami okna z książką w ręce, próbując uciec na chwilę od ciężaru własnego losu. Gdy kończy 10 lat, z zimnego Gateshead Hall zostaje wysłana do jeszcze gorszego Zakładu Lowood. Ponura szkoła z internatem okazuje się być prawdziwym koszmarem, bo tu nie tylko brakuje rodzinnego ciepła, ale i jedzenia oraz porządnych ubrań. Pomimo ciężkich warunków, Jane godnie stawia czoła wszelkim przeciwnościom losu i wyrasta na mądrą, szczerą damę. W końcu porzuca Lowood, aby zostać guwernantką małej francuskiej dziewczynki Adele, w rezydencji Thornfield. Jest to moment zwrotny w jej dziejach, bo tam odnajduje to czego zawsze brakowało w jej życiu: uwagę, opiekę, dobroć. Nieukrywane zainteresowanie ze strony jej chlebodawcy Edwarda Fairfaxa Rochestera powoduje, że dziewczyna przeżywa prawdziwy pożar uczuć, doświadcza raju, by w końcu zostać zepchniętą w otchłań piekła, kiedy dowiaduje się jaki mroczny sekret skrywa wybranek jej serca.

Chociaż wiem jak wiele tematów porusza i jak wiele interpretacji skrywa powieść, dla mnie „Dziwne losy Jane Eyre” to przede wszystkim utwór o poszukiwaniu miłości. Uczucie odnalezione w książce Charlotte Brontë wnosi w ludzkie życie niepokój i zamęt, stanowi tak wielką pokusę i namiętność, że kruszy każdy charakter i skłania do popełniania czynów, których normalnie człowiek się nie podejmuje. Dla Jane, która nigdy nie zaznała czułości, troski i przywiązania do drugiej osoby, przyjemne ciepło, które rodzi się w jej sercu na widok Edwarda Rochestera mami ją, kusi i namawia do porzucenia wszelkich konwenansów, do zatarcia różnic klasowych, do zapomnienia o tym co ich dzieli. Dla Edwarda miłość także okazuje się zgubna, zaślepia jego zdrowy rozsądek i powoduje, że omal nie popełnił bigamii. 

Mimo to, Brontë przedstawia miłość w nieco jaśniejszym świetle niż jej siostra Emily w „Wichrowych wzgórzach” i o wiele bardziej pasjonująco niż Jane Austen. Tutaj miłość jest wielka, szalona, bezgraniczna i trwała, co w rezultacie jest w stanie odmienić los obojga bohaterów. Historia piękna i ponadczasowa, w sam raz dla wielbicieli klimatu XIX-wiecznej Anglii i klasyki romansu.
Moja ocena: 5/6


Charlotte Brontë
Dziwne losy Jane Eyre
Wydawnictwo Prószyński i S-ka 1997
tłum. Teresa Świderska

Słówko od Żaby

Drogi Czytelniku! Przede wszystkim cieszę się, że tu jesteś :) Kącik literacki to moje miejsce na dzielenie się wrażeniami z podróży do wnętrza książki. Jeśli i Ty miałeś/miałaś szczęście odbyć podobną wyprawę nie zapomnij wspomnieć o tym w komentarzu poniżej:) Z czasem książki rozpanoszą się po kąciku, a półki zaczną uginać się od ich ciężaru, dlatego mam nadzieję, że będziesz tu zaglądać. Zapraszam!

15 komentarzy:

  1. Jejku, Ty jesteś chyba moim sobowtórem :) Też uwielbiam " Dziwne losy Jane Eyre"( Film pewnie widziałaś? Jeśli nie to polecam : https://www.youtube.com/watch?v=8IFsdfk3mlk ) Przeczytałam tę książkę 4 lata temu i nadal pamiętam emocje, które towarzyszyły mi poczas odkrywania kolejnych sekretów i intryg :) Dla mnie ta powieść to przede wszystkim studium wyboru między namiętnością serca, a twardym przestrzeganiem reguł i zasad zdeterminowanych przez nasze życiowe położenie( uwarunkowane płcią, czasem w którym żyjemy, pozycją społeczną)
    Pozdrawiam z całego serca i będę tu zaglądać <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę i zapraszam. A opcja z sobowtórem też mi się podoba :) Pewnie kiedyś zresztą wpadniemy gdzieś na siebie na wrocławskich ulicach, albo w jakiejś bibliotece :D O! a film widziałam, bardzo ładna ta ekranizacja. Teraz czekam na Panią Bovary, bo też Mia ma zagrać główną rolę, ale najpierw książka!

      Usuń
    2. Moja ukochana książka :) Jestem ciekawa twojej opini ;)

      Usuń
  2. Myślisz, Żabko, że mogłabym wykorzystać tę powieść do wypełnienia wyzwania "klasyczny romans" i nie zanudzić się w połowie lektury? Bo ja potrzebuję czegoś takiego, jak "Dziwne losy...", ale mam straszne obawy, bo ja jestem taka antyromansowa (w tradycyjnym literackim wydaniu). I nie wiem, co z tym fantem zrobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że możesz :D W "Jane Eyre" pod przykrywką historii miłosnej można dopatrywać się znacznie więcej tematów i motywów. Jane jest uważana za jedną z pierwszych feministek, dążącą do szczęścia, przeciwstawiającą się przeciwnościom losu, segregacji klasowej... Zanim dojdziesz do wątku miłosnego to spokojnie Ci to pół książki zleci :D także nic się nie bój, czytaj śmiało. Jeśli chodzi o klimat to będzie trochę ponuro, ale i tajemniczo momentami. A jak jesteś antyromansowa to tylko ostrzegam nie sięgaj po Jane Austen :) Jej, aż czuję dreszczyk emocji, taka ciekawa jestem co z Twojego spotkania z Bronte może wyniknąć :D

      Usuń
    2. Może mnie Szarlotka nie pogryzie (; Dzięki.

      Usuń
  3. Aż mi głupio, że jeszcze nie czytałam tej książki, choć bardzo lubię klimat XIX-wiecznej Anglii. Będę musiała się w końcu zmobilizować i poznać tę klasykę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojej, moja ukochana "Jane Eyre...". A raczej ukochany Rochester;) Tak poważnie, to szalenie podoba mi się ta powieść i historia Jane, a także postać Edwarda. Nie zagłębiam się w inne interpretacje, bo dla mnie najważniejsza jest tutaj opowieść o miłości i życiowych wyborach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to! Klasyka często zasługuje na bycie ukochaną :D

      Usuń
  5. Jak ja uwielbiam klimat tej książki. Mrok i czar cudownych wrzosowisk, a na ich tle porywający pan Rochester, postać, której nie da się chyba nie ulec. Czytam tę powieść z zapartym tchem i drżeniem serca, bo cały czas ma wielką siłę. Bardzo żałuję, że Charlotte Bronte napisała tak mało. Dla mnie zdecydowanie za mało. A czytałaś inne jej książki? Szczególnie polecam "Villette". To już inny klimat, ale książka zdecydowanie bliższa samej autorce. A Mia w roli Jane bardzo mnie wzrusza, cenię sobie tę ekranizację.
    Ach, jeszcze taka mała uwaga, ale mam nadzieję, że nie odbierzesz jej źle ani że się czepiam. Ale nie można mówić że Jane Austen jest współczesna Charlotte. Druga rodziła się już po śmierci tej pierwszej, poza tym naprawdę żyły w dwóch różnych światach, w dwóch odmiennych epokach, dlatego ich spojrzenie na miłość tak się różni.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, no co Ty. Cieszę się, że mam takiego wnikliwego czytelnika ;) masz jak najbardziej rację, mój błąd. Chociaż ja je raczej zestawiam w myśl, że obie tworzyły na początku XIX w.
      Klimat książki faktycznie chwyta jak najbardziej za serce! "Vilette" jeszcze nie czytałam, ale z pewnością prędzej czy później sięgnę po tę powieść. Póki co mam w planach zapoznać się z twórczością trzeciej siostry, o której chyba jakoś najmniej się zawsze mówi.
      O! I mnie również bardzo podobała się ekranizacja "Jane Eyre" i niecierpliwie wyczekuję "Madame Bovary", więc pewnie zachwytami nad książką również niedługo się podzielę.
      Cieszę się, że tu zaglądasz i również pozdrawiam :)

      Usuń
  6. O proszę! Widziałam tylko film, ale książkę też muszę przeczytać. Już czuję, że to rzecz dla mnie. Zgadzam się, że Jane Austen nie pisze zbyt fascynująco, a Emily Bronte w "Wichrowych" raczej nie zaszalała z optymizmem. Bardzo dziękuję Ci za przypomnienie o "Dziwnych losach".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo! Daj znać po lekturze "Dziwnych losów..." jak Ci się podobało :) A potem pozostaje nam jeszcze zapoznać się z kunsztem pisarskim trzeciej siostry Bronte :D

      Usuń
  7. Książkę mam na półce (od mojej mamy porwalam) i mam w planach w najbliższym czasie :)
    http://pizama-w-koty.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń