... by przedłużyć wrażenia z podróży do wnętrza książki...

„Wyznaję”, Jaume Cabré



By  Kasia     13:33    Etykiety:,,, 
„A pan podziwiał swoje dzieło i orzekł, że było bardzo dobre, bo miał cały wszechświat w domu, mniej więcej zgodny z uniwersalną klasyfikacją dziesiętną.
 I powiedział książkom bądźcie płodne i mnóżcie się, abyście uczyniły sobie dom poddanym.”
 - Jaume Cabré, Wyznaję


Historia, która wzrusza, forma zaskakuje, a całość zachwyca. Na stworzenie powieści „Wyznaję”, Jaume Cabré poświęcił 8 lat swojego życia, pracując sumiennie niemal każdego dnia. Nic dziwnego; na to opasłe tomisko (liczące sobie prawie 800 stron) składa się tak ogromna liczba wątków i postaci, że  spokojnie mogłoby obdzielić nimi jeszcze kilka książek.

Losy Adriana Ardévola i Boscha intrygują już od pierwszego zdania powieści: „Dopiero wczoraj wieczorem, idąc zmoczonymi deszczem ulicami Vallcarki, zrozumiałem, że przyjście na świat w tej rodzinie było niewybaczalnym błędem.” Z 60-tką na karku i zdiagnozowanym Alzheimerem, mężczyzna zagłębia się w dziejach własnego życia, próbując uwiecznić to co niebezpiecznie zaczyna ulatniać się z jego pamięci. Skutkiem tego są obrazy przedstawiające Adriana jako chłopca wychowującego się wśród lasu książek, bez miłości rodziców, za to z narzuconymi wygórowanymi ambicjami, by został poliglotą, albo wirtuozem. Adriana jako młodzieńca przeżywającego pierwszą wielką miłość do książek, języków, muzyki i oczywiście do kobiety. Adriana jako dorosłego mężczyznę dokonującego gorzkiego rachunku sumienia.

Sklep z antykami to cały świat Adriana, a gabinet ojca to centrum tego świata. Piękne i dobrze strzeżone skrzypce z XVIII wieku to najcenniejszy skarb w tym dziwnym domu; skarb, którego historia wyznacza nowe kierunki w całej powieści. „Wyznaję” zabiera w podróż w czasie przez mroczne czasy hiszpańskiej inkwizycji, czy okrutny okres II wojny światowej, aż do współczesności. Autor bezustannie przeplata miejsca akcji, przenosząc czytelnika do klimatycznej Hiszpanii, do Włoch, odsłania zimowy krajobraz Niemiec, albo Francji. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze nowatorskie podejście do stylu powieści – urywane zdania, brak znaków interpunkcyjnych, częste zmiany głosu narracji czy odbiorcy opowieści. Książka napisana jest z taką płynnością, że łatwo przeoczyć moment „przeniesienia”. Cabré jako pisarz niewątpliwie wymaga od swojego czytelnika czasu, cierpliwości i skupienia.

„Wyznaję” to opowieść wyjątkowa. Miłość głównego bohatera do książek, starych rękopisów, nauki języków i muzyki sprawiła, że nie tylko go pokochałam, ale i odrobinkę zaczęłam się z nim utożsamiać. Im bardziej zagłębiałam się w odmęty wspomnień Adriana, im pilniej przysłuchiwałam miłosnemu wyznaniu do ukochanej Sary i im dłużej podążałam szlakiem tajemniczych skrzypiec, tym mocniej czułam, że zatonęłam w morzu wyznań przelanych na papier przez katalońskiego pisarza. A po skończeniu lektury chciałam zanurzyć się w niej ponownie, poczuć jeszcze raz ten niesamowity klimat, przeżyć losy bohaterów i lepiej zrozumieć liczne wątki patrząc już na wszystko jak na całość. „Wyznaję” to prawdziwa uczta dla każdego mola książkowego. Kto jeszcze nie czytał musi szybko nadrobić!

Moja ocena: 6/6


Jaume Cabré
Wyznaję
Wydawnictwo Marginesy 2013
tłum. Anna Sawicka

Drogi Czytelniku!

Przede wszystkim cieszę się, że tu jesteś :) Kącik literacki to moje miejsce na dzielenie się wrażeniami z podróży do wnętrza książki. Jeśli i Ty miałeś/miałaś szczęście odbyć podobną wyprawę nie zapomnij wspomnieć o tym w komentarzu poniżej:) Z czasem książki rozpanoszą się po kąciku, a półki zaczną uginać się od ich ciężaru, dlatego mam nadzieję, że będziesz tu zaglądać. Zapraszam!

2 komentarze:

  1. Czaruje językiem, porywa opowieścią i otula przyjemnością z lektury. Jaume Cabre w najlepszej formie.
    Ja także uwielbiam jego powieści (:

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo pozytywnie odebrałam tę książkę i czekam na dobry moment, by zebrać się do "Głosów Pamano". Mnie także, jak Justynę, Cabre oczarował formą. Nie można zapomnieć o brawach dla tłumacza.

    OdpowiedzUsuń